[Kult] And The Rockets Red Glare – Recenzja

Recenzje, RPG / OPUBLIKOWANE W

Charakter tej przygody sprawia, że nie da się jej optymalnie opisać bez kilku (dość ogólnych, ale jednak) informacji o fabule. Nie nazywałabym ich jednak spoilerami, więc czytaj śmiało bez względu na Twoją rolę przy stole.

Jeśli ktoś jeszcze żyje w przekonaniu, że miłośnikami gier fabularnych nie wstrząsają fundamentalne konflikty społeczne i nie ma na nich wpływu mniej lub bardziej globalna sytuacja polityczno-gospodarcza, oznacza to, że wiele go ostatnimi czasy ominęło. Zdaje mi się więc, że to właściwy moment, aby zrecenzować najbardziej polityczną publikację, jaka ostatnimi laty pojawiła się na rynku gier fabularnych. Dodam, że przygotowanie tego materiału sprawiło mi ogromną przyjemność. “To totalnie mój klimat” – rzekłabym z wieloznacznym błyskiem w oku, gdybyśmy rozprawiali o tym materiale twarzą w twarz.

“And The Rockets Red Glare”, to wydany przez Helmgast scenariusz do gry Kult: Divinity Lost, autorstwa Jacqueline Bryk. Nazwisko autorki pojawia się na kilku nagrodzonych ENnie publikacjach; jest też laureatką LARPowej Golden Cobra Award. Na jej stronie internetowej przeczytać można, że “Her games are lauded for their compassionate, trauma-focused narratives and low-stakes engagement with high-stakes emotions” i – szczerze – dokładnie to dostajemy w “And The Rockets Red Glare”. Gra przeznaczona jest dla 3-5 graczy i choć fabularnie dzieje się ona na przestrzeni 72 godzin, szacowany czas gry to 3 godziny. Charakter przygody obliguje, aby Gracze wcielili się w jedną z 10-ciu zaproponowanych pregenerowanych postaci, które sprawiają wrażenie jakby niewykończonych, tj. nie posiadają przewag, wad a jedynie krótki i dość ogólny opis. Gracze samodzielnie rozdzielają dla postaci tylko podstawowe współczynniki, więc – jak by się uprzeć – postacie mogą być gotowe do gry w przeciągu kilku minut. Ach: są śpiochami (ang. sleepers), więc w teorii żyją “w naszym świecie”, całkowicie nieświadome całego przerażającego bogactwa uniwersum gry Kult.

Publikacja składa się z luźnych propozycji scen, opisanych dość szczegółowo w porządku chronologicznym. Kolejność ta jest ważna, gdyż z każdą sceną odliczamy czas do wielkiego finału. Co ważne – Mistrz Gry nie musi wprowadzać wszystkich scen; w scenariuszu wskazano kilka, które są obowiązkowe aby gra miała jakąś wewnętrzną logikę. Pozostałymi można dysponować wedle uznania. Gra ma półotwarte zakończenie – w tekście nie wskazano w jaki sposób powinna albo może się zakończyć, chociaż scena kulminacyjna nie jest szczególnie elastyczna i łatwo przewidzieć domyślne opcje. Po jego dwukrotnym przeczytaniu pozostaję w przeświadczeniu, że dla wielu Mistrzów scenariusz będzie trudny, zwłaszcza jeśli nie są oni przyzwyczajeni do gier z dominującym elementem narracyjnym. Jest więc i ryzyko – jeśli MG i Gracze nie potraktują wystarczająco poważnie idei “wspólnego budowania niesamowitej historii”, gra może się posypać. Dlatego nie, nie rekomenduję początkującym. I tu trochę szkoda, bo z drugiej strony jest to doskonały scenariusz, aby przekonać się o co w uniwersum gry Kult: Divinity Lost naprawdę chodzi. I mówię tu konkretnie o K:DL, a nie o poprzednich edycjach Kultu.

„Nothing in this scenario comes for free”

Ale o co całe halo i dlaczego właściwie zaczęłam z grubej rury o konfliktach i polityce? Wystarczy spojrzeć na wymowną ilustrację na stronie tytułowej scenariusza. Nie mylisz się, przedstawia ona Donalda Trumpa we własnej osobie, milionera, piastującego obecnie stanowisko prezydenta USA. W scenariuszu sportretowano bowiem jego i inne prawdziwe osoby pełniące funkcje publiczne; postacie piastujące najwyższe stanowiska polityczne w supermocarstwie, które manifestuje swoją niemożliwą do przeoczenia obecność na całym świecie. I nie przez przypadek na wspomnianym wyżej rysunku przedstawiono go aż w trzech wersjach – tej, którą znamy z większości mediów i dwóch innych, stanowiących jakby kolejne stadia potwornej przemiany. Tutaj bowiem zaczyna się Kult: Divinity Lost. Gdzie indziej niż w tej grze, byłoby to możliwe? I gdzie pasowałoby bardziej? Cały Kult. Kontrowersyjny, przekraczający granice, bezkompromisowy. Spojrzenie przez krzywe zwierciadło na świat, który nas otacza. Co jak co, ale to przecież od zawsze jedno z pryncypiów tej gry.

“And The Rockest Red Glare” to jednak nie manifest polityczny i nie groteska, choć gdzieś pod skórą czuć pociągający anty-systemowy vibe. Wręcz przeciwnie – polityka została tu potraktowana poważnie, realistycznie i ciężko. To odmienny stan świadomości, w którym granice pomiędzy złem, dobrem, przyzwoitością i dyshonorem uległy zatarciu. Bezwzględna walka bydlęcych potęg, manipulujących sobą nawzajem i swoimi ofiarami – ludźmi, której nie da się powstrzymać i która wysysa ze świata to co najlepsze, łamie kręgosłupy moralne i sprawia, że ludzie przestają być ludzcy. Serio, to scenariusz właśnie o tym. Dlatego zakładam, że może on być wielkim zaskoczeniem dla osób nie zorientowanych w podstawowych założeniach świata tej gry. Znacznie mniejszą trudnością, ale jednak, może okazać się wcielenie się w postać całkowicie od nas odmienną, pod względem etycznym czy światopoglądowym. Gra może być dla nas niezłym testem: “jak bardzo jestem w stanie oddzielić swoją postać od siebie samego?”. Po co te zabiegi? Bo taki jest Kult: Divinity Lost. To w końcu ciężki psychologiczny i wytrącający z równowagi horror; być może jeden z najcięższych jakie mamy aktualnie na rynku.

Scenariusz jest głęboko amerykocentryczny, więc dużą wartością dla gry będzie, jeśli Gracze będą świadomi kim są demokraci i republikanie, kto był kim w sztabie wyborczym Trumpa, na jakich tematach ów oparł swą kampanię, czy z kim był powiązany rodzinnie. Oczywiście, można grać i bez tej wiedzy, ale spotkanie może być wtedy odarte z najintensywniejszych przeżyć i wątpliwości. W skrócie: trudno będzie wtedy osiągnąć równie wstrząsający efekt. Jak wcześniej wspomniałam, pregenerowane postacie wydają się jakieś nieopierzone… i o to właśnie chodzi. Mają takie być: nie do końca ukształtowane, niepewne swego, podatne na manipulację. W trakcie gry będą musiały bowiem ustawić się nie tylko wobec znacznie od nich potężniejszych elit biznesowo-politycznych, ale i wobec czegoś więcej. “And The Rockets Red Glare”to bowiem gra o presji i uległości, hierarchii służbowej, drabinie społecznej, egoizmie i polityce, przywiązaniu do wartości i bezwzględnej ich dezawuacji, gdy w grę wchodzi konformizm, chciwość i rządza władzy.

Myślę, że niektórym z Was może przeszkadzać bezsilność postaci Graczy, wobec głównych aktorów tej niepojętej konspiracji. W każdej innej grze mielibyście tutaj mój miecz, gdyż zawsze z uporem maniaka walczę o sprawczość Graczy. W tym przypadku jednak odpuszczam. W “And The Rockets Red Glare” nie chodzi o pokonanie przeciwnika, dlatego nie da się go pokonać lub przechytrzyć. To scenariusz, w którym cały horror sprowadza się do tego, iż musimy zaakceptować, jakim małym trybikiem w maszynie jesteśmy i że nie mamy wystarczająco dużo siły. To gra, której celem jest pozostawić nas wstrząśniętymi swoimi własnymi myślami. I jeśli wszystko co do tej pory napisałam budzi Twój sprzeciw, potraktuj “And The Rockets Red Glare”jak beletrystykę i po prostu przeczytaj scenariusz, albo odsłuchaj go na Youtube/Spotify w genialnym (!) wykonaniu Red Moon Roleplaying (link pod artykułem). Jeśli nic w Tobie nie drgnie, w głowie nie pojawi się jakieś pytanie, wątpliwość bądź cień wrażenia, że z tym światem coś jest nie tak, to może rzeczywiście nie jest to scenariusz dla Ciebie.

Ja jestem pod wielkim wrażeniem.

LINKI:
Link do sklepu wydawnictwa Helmgast ($4)
Link do nagrania scenariusza, autorstwa Red Moon Roleplaying (Youtube)
Link do strony autorki – Jacqueline Bryk

Dodaj komentarz